KULIG
Jarocin- Mostki Bukowa- Nalepy- Jarocin

31 styczeń 2010

W poprzednią niedzielę podobno traktor został unieruchomiony przez 20 stopniowy mróz. Tym razem zelżało i 29 osób odjechało autobusem o godz.11.00 spod PKS-u.

Wielkie sanie czekały na rogatkach Jarocina. My też mieliśmy kilka własnych sanek. Trochę potrwało zanim znalazł się gruby powróz, żeby je powiązać. Pomyśleć, że już 5 lat minęło, gdy ostatnio tak jechałam tymi saniami przez zaśnieżony las. Tym razem nie było kocy i żałowaliśmy, że nie przywieźliśmy ich ze sobą.

fot1fot2

Ulokowaliśmy się ciasno i traktor ruszył białą od śniegu drogą. Na końcu trzymając się mocno sznurka jechał na butach Tadek. Nie chcieliśmy do lasu i kierowca wywiózł nas na pola pod Momoty. Wiał silny wiatr i lekko już podmarzliśmy, więc z ulgą zawróciliśmy, by rozpalić ognisko na poboczu za Mostkami. Ciągle jechały jakieś samochody i trzeba było uważać. Na spacer po śniegu nie było chętnych. Gdy kiełbaski się przypiekły i podjedliśmy, Robert wyciągnął jakieś zapiski i zaczął wręczać odznaki popularne, a później obiecywać dostarczenie innych dla dzieci. Zadowoleni ruszyliśmy w śnieżycy w powrotną drogę. Czekała nas kolejna godzina jazdy. A na saniach robiło się coraz zimniej. Tylko na saneczkach ciągle były zmiany i im było ciepło, bo musieli się mocno trzymać, żeby się nie wywrócić na muldach śniegowych. Było kilka wywrok kontrolowanych.

fot3 fot4

W Nalepach było pusto i zaśnieżony dąb stał dostojnie przy drodze. Coraz więcej samochodów nas mijało. Większy ruch niż w Stalowej Woli. Jechaliśmy powoli i ostrożnie. Więc bez większych niespodzianek dojechaliśmy do Jarocina po 15-tej. Czekał na nas nagrzany autobus. Wymarznięci mogliśmy wracać do domów.

fot5 fot6

fot7fot8

Halina Rydzyk